Dziennik Volka (set by Dawnguard.esm)

Metadata

FormId
dawnguard.esm:0135CB
Owning plugin
dawnguard.esm
Local FormId
0135CB
Editor ID
DLC1RuunvaldJournal01 (set by Dawnguard.esm)
Inventory image
(none)
Menu art
HighPolyJournal03 (set by Dawnguard.esm)
Value (gold)
5 (set by Dawnguard.esm)
Type
Book or tome (set by Dawnguard.esm)
Weight
1 (set by Dawnguard.esm)
Can be taken
Yes (set by Dawnguard.esm)
Teaches
(none) (set by Dawnguard.esm)
Inventory description
(none) (set by Dawnguard.esm)
Keywords
VendorItemBook (set by Dawnguard.esm)
Locations (2)
Direct (1)
  • DLC1RuunvaldExterior01 (grid 44,-15) · (183930.5, -57808.9, 9604.1)
    coc DLC1RuunvaldExterior01;player.moveto 02018275
Container (1)
  • DLC01QAAllItems — QASmoke · (3520, -544, 6976)
    coc QASmoke;player.moveto 0200CAB8
Leveled lists (0)
Scripts (0)

Content (set by Dawnguard.esm)


Dzień 14

Wiedziałem, że powinienem się wcześniej zgłosić do wydobycia. Od miesięcy Moric ględzi Strażnikom o wykryciu mistycznych energii daleko w górach wschodnich. Powiedział, że znalazł jakieś stare księgi o ruinach „Ruunvald", czy coś takiego, Nordyckiej Sali mającej tysiące lat. Pamiętam, jak pomyślałem „Ta, skoro jest taka stara, to czemu nikt jej jeszcze nie znalazł? Kręci się tu mnóstwo poszukiwaczy przygód."

Zdawało się, że większość Strażników się zgadzała - mieliśmy do roboty ważniejsze rzeczy. Moric jednak zebrał ekipę i zaczął kopać, a gdy odkrył dawno zakopaną świątynię - rany, czułem się głupio jak zafajdany troll.

Wkrótce zaczął przysyłać do Komnaty listy, prosząc o tylu ludzi, ilu będziemy w stanie przysłać. Najpierw się nie zgłosiłem, wciąż śmierdziało mi to bajeczkami. Ale kiedy okazało się, że dotarli do głównej komnaty, spakowałem się i ruszyłem tu, by pomóc. Zawsze chciałem zapisać się w historii - lepiej późno niż wcale, jak to mawiają.

Cóż, „reszta" zapomniała wspomnieć, że ci, którzy przybędą późno, będą musieli stać na warcie. Siedzę więc tutaj cały dzień, wypatrując bandytów i wilków - nie widać ich zresztą nigdzie. Jedyne istoty, jakie widuję, to kopiący, którzy przychodzą tu po zaopatrzenie. Swoją drogą - gdy się tak nad tym zastanowić, wychodzą coraz rzadziej...

Dzień 19

No dobra, od trzech dni nikt nie wyszedł. Ostatni był tu Apa - chodził tylko w kółko, gapiąc się dziwnym, pustym wzrokiem. Powiedział Florentiusowi i mnie, żebyśmy zeszli na dół, gdy tylko będziemy mieć okazję, a potem wrócił pod ziemię.

Coś tu jest nie tak. I mam zamiar dowiedzieć się, co.


- Volk