Odkrycie Ruunvaldu
Tom II
pióra
Morica Sidreya
Szczęście nadal nam dopisuje! Nie tylko coraz bardziej zagłębiamy się w jaskinie i szyby, które pozwalają nam przemieszczać się szybciej, ale znaleźliśmy też kilka żył drogocennej rudy. Teraz, gdy wykopaliska okazały się sukcesem finansowym, Strażnicy przysłali więcej zapasów, surowców i robotników do dalszej pracy. Czasem nie mogę powstrzymać swojej radości i zaczynam wybuchać nią przed swoimi ludźmi. Ktoś może pomyśleć, że to bardzo dla mnie nietypowe, lecz ludzie zdają się podzielać mój entuzjazm. Nigdy wcześniej nie pracowałem z grupą tak bardzo nastawioną na realizację swego celu. Tylu ludzi pracuje dla jednej sprawy, na chwilę nawet nie rozpraszając się niczym innym - to wspaniałe błogosławieństwo! Chwała Stendarrowi!
Wszystko idzie tak dobrze, że aż waham się, czy opisać rzeczy, które w porównaniu z sukcesami wydają się być tylko drobnymi problemami. To pewnie z powodu ciągłej ciasnoty ciągle boli mnie głowa. Choć te bóle nie wpływają na moje możliwości dowodzenia, czasem jednak mnie rozpraszają. Podczas kilku rozmów z robotnikami odpływałem i musieli szarpaniem przywracać mnie do rzeczywistości. Czasem gubię kilka minut czasu i nie pamiętam, co robiłem. Mam nadzieję, że to tylko efekt mojej ekscytacji spowodowanej zbliżaniem się do celu, ale w miarę jak będziemy schodzić głębiej, będę to dokumentować. Może pół kufla rumu przed snem mi pomoże.
M. Sidrey