Wiedziałem, że któregoś dnia jej odbije i wygląda na to, że dziś jest ten dzień. Trzeba mi było uciekać, jak jeszcze miałem okazję, bo moc tych pająków namieszała Merilar w głowie. Kto by się spodziewał, że te albinosy są takie potężne?
Siedzenie pod kluczem działa mi na nerwy, ale dzięki temu mogę się skupić na pracy. Co ona właściwie zamierzała osiągnąć? Przecież musiała wiedzieć, że jestem oddany mojej pracy. Nie, nie powinienem jej obwiniać za to, co teraz robi. Któż to wie, co opary tych eksperymentów robią z mózgiem? No cóż, przynajmniej mnie nie zaszkodziły. A może tak mi się tylko wydaje? Może i mnie dotknęły one tak jak moją siostrę.
Cudowne odkrycie! Wygląda na to, że łącząc pająka z czynnikiem modyfikującym, można zmienić jego zachowanie. Przykładowo: kokon albinosa i rubin tworzą pająka, który wskakuje na swe ofiary i wybucha, ale wystarczy dodać soli, aby zwierz ów z chodzącej bomby zmienił się w spowitego płomieniami drapieżnika. Chętnie przeprowadziłbym dalsze eksperymenty, ale wygląda na to, że bandyci, których poddaliśmy działaniu pajęczych mesmerów nadal siedzą pod kluczem, a Merilar nie chce ich wypuścić. Może boi się, że im nie podoła?
Parę godzin temu słyszałem jak mówiła do siebie. Bełkotała w kółko „pająki są moje, słuchają tylko mnie". Co ona planuje? Mam nadzieję, że nie planuje wejścia do tej zamkniętej komnaty. Wie, że zamknęliśmy ją celowo jak tylko usłyszeliśmy te dziwne zaśpiewy. Chociaż z drugiej strony nie wolno mi zakładać, że w tym stanie wie ona cokolwiek. Mam nadzieję, że niedługo wydobrzeje.