Milore,
Mam nadzieję, że zdrowie ci dopisuje, a los sprzyja. Athras i ja w końcu zebraliśmy się na odwagę, żeby wrócić do Twierdzy Smutku i pozbierać to, co zostało z naszego dawnego życia. W dworku nie było nas niemal pięćdziesiąt lat, ale niewiele się tu zmieniło. Tylko miasto jest jakieś puste... W pałacu Barenziaha nadal nikt nie mieszka, a większość żołnierzy Gwardii Redoran została skierowana w inne części Morrowind. Świątynia Smutku pięknieje niemal z dnia na dzień. Robotnicy usunęli ostatnie ślady bytności Almalexii i dobudowali nowe sanktuarium. Plac Brindisi Dorom też się zmienił. Ród Indodil wzniósł tu wielki gmach, który ma pomieścić pielgrzymów i kapłanów ściągających do miasta, aby podziwiać świątynię.
Athras wrócił do jubilerstwa i doczekał się kilku stałych klientów. Pieniędzy nam nie brakuje, więc dołączę parę monet do listu, jak zwykle. Jeżeli wszystko nadal będzie wyglądać tak dobrze, do zimy nasz dworek zostanie odrestaurowany. Wiem, że nie chcesz już tego słuchać, ale apeluję do ciebie raz jeszcze: rozważ moją ofertę. Miejsca nam tutaj nie brakuje, pomieścicie się bez problemu. Wiem, że wasze życie jest ciężkie, ale tkwienie w takim podłym miejscu tylko po to, żeby coś udowodnić jest nierozważne. Weź sobie te słowa do serca.
Nilara