Bardzo nierozsądnie jest tak tędy pędzić. Ledwie kilka godzin zajęło mi otwarcie wrót na tyłach. Może i ofiaruję jeden czy dwa puchary, ale Krag twierdzi, że zna prywatnych kupców, którzy nieźle zapłacą za działające świecidełko. Jakieś musi gdzieś tu być.
* * * * *
Boczne wejścia są pozamykane, ale w skrzyni na pewno znajdzie się coś warte niezły grosz. Kiedy już stąd wyjdę, kupię sobie zamek.
</font>