Spotkanie w Skarbcu dziś wieczorem. Nie spieszyło im się. Zachowują się, jakby wszystko było ich własnością.
Thonar Srebrno-Krwisty to niby jego młodszy brat, ale ewidentnie on tam rządzi. Wszystko załatwia, nęka miejscowych ziemian i nakłania ich do sprzedaży. Zatrudnia nawet tę drobną pannę przy drzwiach, żeby nie wpuszczała „wichrzycieli” takich jak ja.
Generał Tullius traci cierpliwość, ale ja mu przyniosę akt własności kopalni Cidhna. Klnę się na własne życie, nie pozwolę, żeby banda Gromowładnych miała pod sobą więzienie dla najgorszych szumowin z Pogranicza. Mówią, że nikt stamtąd nie uciekł. Dlaczego? Naprawdę tak tam pilnują?
Chyba za szybko pokazałam karty, nalegając na konfrontację z Thonarem. W mieście na każdym rogu czają się cienie. Wiem, że ktoś mnie obserwuje.