Nie wiem, jak Anders mógł mnie na to namówić. Mówił, że aż się tu roi od skarbów, a póki co nie widzę ani złamanego miedziaka. Co gorsza, pozostali kapłani zaczynają chyba podejrzewać, że nie jesteśmy tymi, za których się podajemy. Jeżeli odkryją, że udajemy kapłanów Nocnicy, to raczej nie pozwolą nam odejść po dobroci. Muszę się pilnować.
Jak na „akolitę Nocnicy” przystało, otrzymałem od kapłanów mentora. Starego Mrocznego Elfa imieniem Lythelus. Może jak dobrze odegram swoją rolę, uda mi się wyciągnąć z niego informacje na temat Drogi Pielgrzyma. Anders twierdzi, że wszystkie skarby świątyni są ukryte w wewnętrznych komnatach, które znajdują się ponoć na końcu Drogi. Muszę więc przedrzeć się przez zasadzki.
Urobienie Lythelusa okazało się łatwiejsze, niż można było przypuszczać. Przekazał mi mrowie informacji na temat Drogi Pielgrzyma, aczkolwiek mówił zagadkami. Postaram się zapisać wszystko, co zapamiętam i podzielę się tym z Andersem, kiedy skończy ze swoim mentorem. Jedyne, co do czego Lythelus był pewien, to że na Drodze czeka mnie pięć „prób”. Oto, co powiedział o każdej z nich:
„Cienie dawnych istnień, strażnicy w ciemności. Kroczą po wsze czasy i śmierć zadają profanom”.
„Ponad wszystkim górują, czujni po kres dni. W mrok spoglądają, lecz blaskiem gardzą”.
„Daj Jej, czego pożąda najbardziej, lecz materię odrzuć. Albowiem największym Jej pragnieniem jest to, czego nie widać, nie czuć i podnieść się nie da”.
„To, co bezpośrednie, lecz jednocześnie pośrednie. Droga ku zbawieniu wiedzie ścieżką sprytu, a szczęście porzuci głupców”.
„Podróży nadszedł kres, Cesarzowej objęcia na poległych czekają. Nie wahaj się zostać jej wiecznym poddanym”.
Bełkotał też jakieś bzdury, że „noc jest nowym dniem” i jak to był „duchem słońca”. Nie mam pojęcia, co te tajemnicze wynurzenia znaczą, ale mam nadzieję, że w trakcie jutrzejszego rytuału uda się nam z Andersem wykorzystać to, czego się dowiedzieliśmy.