tropiłem potwora, którego nazwałem maruderem - skrzekacza bez gniazda. Był wyjątkowo odważny, umykał mi przez wydmy popiołu prawie trzy godziny. Udało mi się wcześniej uszkodzić mu jedno ze skrzydeł, nie mógł więc wznieść się wysoko, nadal jednak miał sporo siły i próbował wyczerpać mnie pościgiem. Minęły prawie dwie godziny i mój