Pieśń o Hrormirze (set by Skyrim.esm)

Metadata

FormId
skyrim.esm:01AFDB
Owning plugin
skyrim.esm
Local FormId
01AFDB
Editor ID
SkillTwoHanded4 (set by Skyrim.esm)
Inventory image
(none)
Menu art
HighPolyBasicBook04 (set by Skyrim.esm)
Value (gold)
50 (set by Skyrim.esm)
Type
Book or tome (set by Skyrim.esm)
Weight
1 (set by Skyrim.esm)
Can be taken
Yes (set by Skyrim.esm)
Teaches
Skill: Broń dwuręczna (set by Skyrim.esm)
Inventory description
(none) (set by Skyrim.esm)
Keywords
VendorItemBook, GiftWarriorSpecial (set by Skyrim.esm)
Locations (5)
Direct (4)
  • WhiterunJorrvaskrBasement · (2721.2, -351.8, 65.3)
    coc WhiterunJorrvaskrBasement;player.moveto 000FEE0D
  • AbandonedPrison01 · (2072.4, 2352.1, 714.4)
    coc AbandonedPrison01;player.moveto 00107120
  • SolitudeJalasHouse · (187.9, -976.9, 1)
    coc SolitudeJalasHouse;player.moveto 001085AF
  • NarzulburBasement · (2656.5, 1817.8, 194.2)
    coc NarzulburBasement;player.moveto 000170A9
Container (1)
  • QASkillBookContainer — QASmoke · (1920, 2368, 6976)
    coc QASmoke;player.moveto 0010DA00
Leveled lists (0)
Scripts (0)

Content (set by Skyrim.esm)


Pieśń o Hrormirze



Hrormir
Syn Hrorgara
Wezwany na dwór Vjindaka,
Syna Vjinmore, króla Eversnow.
„Władco potężnej magii,
Udasz się do Aelfendor,
Gdyż szadzi Wojownicy z owej krainy łupią mój kraj
I sprowadzają Demony, kuzynów swych,
By przerażać Lud mój”.
Hrormir
Syn Hrorgara
Usłyszał Słowa Vjindaka Eversnow.
„Na Lodowy Kij,
Pomógłbym ci z pewnością
Lecz mam już Misję, by wypić
Dwanaście Dzbanów Miodu w Godzinę,
Następnie zaś wychędożyć cztery Dziewki Wszeteczne,
Po dwakroć każdą.
Muszę tedy odmówić łaskawie”.
Króla nie skłonił do Uśmiechu
Hrormir i jego radosny Duch.
„Na twój Honor,
Musisz wesprzeć moją sprawę,
Gdyż musisz zabrać Miecz
Towarzysza twego, Darfanga,
Który podjął się Misji i zawiódł”.
Hrormir zaśmiał się.
„Teraz wiem, że kpisz.
Mój Druh Darfang nie padłby w Boju.
Nie znajdziesz przedniejszego Szermierza.
Jeślibyś go wysłał, nie zawiódłby”.
„Nie rzekłem, że padł.
Przeszedł na stronę Mrocznych Królów Aelfendor,
i czyniąc to, splamił Honor
Własny i twój, Przyjaciela jego”.

Hrormir nie mógł w to uwierzyć,
Lecz wiedział, że Eversnow
Nie kłamał.
Jechał więc Dni dwadzieścia i trzy
Do Krainy Nocy, Królestwa Strachu,
Gdzie Chłopi mieli zawżdy Świecę z sobą,
Wiedząc, jakie Zło na nich czeka,
Gdyby wyszli z Kręgu światła.
Dziedzina trzech Mrocznych Królów:
Aelfendor.
Tam, z Pochodnią w Dłoni, Hrormir
Jechał poprzez nawiedzoną Krainę
I zalęknione Wioski,
I przez czarne Wrota
Czarniejszego Zamku Aelfendor.
Trzech Mrocznych Królów parsknęło
Na widok mocarnego Hrormira
I przywołali Towarzysza swego,
Darfanga Klingę.
„Druhu mój!”
Wykrzyknął Hrormir w Halli Nocy.
„Nie śmiem wierzyć Oczom swym,
Gdyż uwierzyć musiałbym naonczas,
Iż przyłączyłeś się do Zła
I odwróciłeś od Honoru
I Braterstwa!”

„Hrormirze!”
Zakrzyknął Darfang Klinga.
„Jeśli nie odejdziesz teraz,
Jeden z nas paść musi, gdyż cię nienawidzę!”
Lecz Hrormir gotów był do Boju
I w echem brzmiącej Halli Nocy
Klinga Darfanga
I Kij Hrormira
Uderzały Raz po Raz.
Potężni Wojownicy i Magowie,
Druhowie ongi, teraz Przeciwnicy,
Wstrząsnęli Mundusem, gdy toczyli Bój.
Mogli walczyć Rok cały,
Gdyby w Aelfendor świeciło Słońce,
By odmierzać Czas,
I zarówno Hrormir, jak i Darfang
Mógł zaiste wygrać.
Lecz Hrormir ujrzał poprzez Mrok
Łzy w Oczach niegdysiejszego Przyjaciela,
A potem, że Cień Darfanga
Nie był jego własnym.
Takoż Lodowym Kijem uderzył on
Nie Darfanga, lecz Cień jego, który zawrzasnął.
„Stój, Śmiertelny!”

Cień stał się Wiedźmą,
Powykręcaną, w Płaszczu z Kapturem.
Z bezpostaciowych Cieni syknęła ona.
„Śmiertelny Hrormirem zwany,
Dusza Druha twego
Jest Zabawką mą,
Lecz wezmę twoją w zamian za nią,
Bo choć obaj jesteście silni w Rękach,
To ty masz Umysł bystrzejszy,
Którego Synowie moi, Mroczni Królowie, potrzebują
Dla Czempiona Aelfendoru”.
Hrormir mężny ni Oddechu nie wstrzymał,
Ni zawahał się, lecz odrzekł od razu.
„Wiedźmo z Cienia, uwolnij Darfanga,
A mnie użyj wedle Woli swej”.
Wiedźma zaśmiała się i uwolniła Darfanga.
„Uczyniłżeś to, by Honor ratować,
Lecz będziesz teraz bez Honoru,
Śmiertelniku, jako Czempion
Mrocznych Królów, mych Dziedziców Szarego Być-Może,
Masz im pomóc podzielić Aelfendor
I kochać mnie,
Swą Cienistą Wiedźmę i swą Panią”.

Z utraty Honoru swego,
I przez Ofiarę swego Przyjaciela,
Szlachetny Darfang przyszykował Sztylet swój,
By wbić go w swe dobre Serce,
Lecz Hrormir powstrzymał Rękę Brata i szepnął.
„Nie, Druhu,
Czekaj na mnie w Sali Bankietowej w Wiosce”.
Opuścił więc Darfang Klinga zamek,
A Hrormir ujął uschnięty Szpon
Starej Wiedźmy i do Ust go uniósł.
„Cienista Wiedźmo, tobie przysięgam
Słuchać jedynie twych czarnych Słów,
Wszelką Prawdę mieć w Pogardzie,
Dopomóc Ambicji twych Mrocznych Królów,
Uczciwie podzielić ich Dziedzictwo,
Kochać cię
I mieć cię za piękną”.
Następnie do Alkowy w Sercu Nocy
Odeszli Hrormir wraz z Wiedźmą,
Całował on tam jej pomarszczone Wargi
I pomarszczone, oklapłe Piersi,
Dziesięcioro i troje Dni i Nocy Hrormir
I jego Lodowy Kij
Tak walczyli.

Potem Słodka Kynaret dmuchnęła miodopłynnym Wichrem
Ponad Wzgórzami i Lasami Aelfendoru,
A Pieszczota gorącokrwistej Dibelli
Podkusiła Kwiaty do lubieżnego Pokazu
I stało się Aelfendor Ogrodem
Wszech Zmysłów.
Słudzy Czarnych Królów, strwożeni,
Zbudzili się, by ujrzeć, że nie ma się czego lękać,
A przez mroczne niegdyś Ulice Wioski
Potoczyły się Odświętne Okrzyki.
W Sali Bankietowej w Wiosce
Hrormir i jego Druh Darfang
Uścisnęli się i spożyli bogatego Miodu.
Cienista Wiedźma uśmiechała się również,
W swym miękkim Łożu wciąż uśpiona
Aż poranne Słońce musnęło jej Twarz
I zbudziła się, i ujrzała Wszystko,
I wiedziała, że Wszystko widzi ją.
I zakrzyknęła:
„Śmiertelniku!”

Noc zapadła ponad Krainą,
Gdy Wiedźma wleciała do Sali Bankietowej
Ciągnąc za sobą najczarniejszą Ciemność,
Lecz wszyscy Biesiadnicy wciąż widzieli
Jej Gniew
Na jej potwornej Twarzy
I zadrżeli z Lęku.
Wiedźma rzekła, że Królestwo
Miało zostać podzielone między jej Dziedziców.
Lecz Aelfendor pozostało w całości,
A jej Dzieci podzielono,
Wleczono Końmi i Poćwiartowano
Hrormir wielce był uradowany.
Ukrył swój Śmiech
W Garncu z Miodem,
Gdyż nikt nie powinien śmiać się w twarz
Nocnicy, władczyni daedr.
Bez swej Opończy z nocnego Cienia,
Jej wstrętna Twarz samym Księżycom
Nakazała się skryć.
Hrormir mocarny nie zadrżał.
„Gdzież twój Kaptur, wiedźmo z cienia?”
„Śmiertelnik odebrał mi go, gdy spałam.
Gdy zbudziłam się, z odkrytą Twarzą,
Ujrzałam Królestwo swe wtrącone w Światło,
Moi Mroczni Dziedzice poćwiartowani,
A mój Czempion się uśmiecha.
W istocie jednak dotrzymałeś Słowa,
Że Prawdę będziesz mieć w Pogardzie”.

Hrormir
Syn Hrorgara
Skłonił się Wiedźmie, Królowej swej.
„I po wsze czasy,
Póki mnie nie uwolnisz, tak ci będę służyć”.
„Bystry umysł u Czempiona
To Zaleta wielce przeceniana”.
Wiedźma uwolniła Duszę Hrormira,
A on oddał jej Kaptur.
I w Świetle najciemniejszej Ciemności
Opuściła na wieczność Aelfendor.
A wypiwszy dwanaście Dzbanów Miodu,
I wychędożywszy cztery Dziewki Wszeteczne
Po dwakroć każdą,
Powrócił Darfang do Eversnow
Z Hrormirem
Synem Hrorgara.