Napadli na nas o zmierzchu. Były ich dziesiątki. Wszyscy strażnicy nie żyli już po chwili. Zabrali wszystkich z powrotem do zagród, oślepiając tych, którzy stawiali opór.
Zabierają nas po jednym i rzucają na pożarcie tym strasznym stworzeniom, czy jeszcze coś gorszego. Eydis, moja miłości, jeśli ten list do ciebie dotrze - wybacz mi.
Firir