Nie mogę uwierzyć, że Skeggr znowu mnie do tego namówił. Jeśli chciał się upić i wymienić opowieściami, mogliśmy to zrobić przy ognisku w Wichrowym Tronie, a nie tu, na tym zapomnianym przez bogów bagnisku.
„Niestety dałem się jednak nabrać, Advaldzie!” „Pieniądze z połowu będą o wiele większe niż jego koszty”! Jasne. Jeśli nie skończymy na dnie. Jego łódź już zaczyna przeciekać. Jutro pewnie znowu spróbujemy. Jeśli nic nie złapiemy, wracam do domu, z nim czy bez niego.